Anonim

Jak myślisz, co jest największym błędem (-ami) nauczycieli?

Myślę, że najlepszym sposobem na rozwiązanie tego problemu byłoby zastanowienie się nad wieloma błędami, które popełniłem w mojej własnej praktyce.

1. Czując potrzebę kontrolowania.

Wiem, że w pierwszym roku nauczania podjąłem tak skoncentrowany wysiłek, aby upewnić się, że wszyscy przestrzegają zasad przez cały czas i że na pewno będą wiedzieć, jeśli wypadną z linii. Jeśli sprawy stały się zbyt głośne, poczułem, że tracę kontrolę. Gdy uczniowie zaczęli wygłupiać, czułem, że tracę kontrolę. Jeśli uczniowie nie oddali się w pracy, czułem, że tracę kontrolę. Uwielbiałem poczucie kontroli i wszystko, co miałem do opanowania. Uznałem, że gdybym miał kontrolę, byłoby lepiej dla wszystkich. Myślałem, że dobre nauczanie oznacza, że ​​masz kontrolę.

Od tego czasu obejmuję trochę więcej chaosu. Nadal jestem wielka w rutynach, procedurach, konsekwencjach i rozliczalności, ale zdałam sobie sprawę, że im więcej swobody daję studentom kierować sobą, tym bardziej traktują tę odpowiedzialność poważnie.

2. Traktują siebie zbyt poważnie

W tym samym duchu, ilekroć uczniowie wygłupiali się, miałem dość intensywną twarz nauczyciela, która mówiła: „Widzę, co robisz, i jest to absolutnie nie do przyjęcia i musi się skończyć”. Stało się tak, gdy moi mali równiarki chichotali w kolejce podczas spacerów po korytarzach, kiedy w czasie pracy odbywały się rozmowy nie na temat lub gdy ktoś powiedział żart w trakcie lekcji.

Uważam, że śmiech z wielu łagodnych rozrywek jest najszybszym przekierowaniem. W tym roku mam dość dowcipny 1. okres i śmieję się w tej klasie bardziej niż kiedykolwiek. Lubię pod tym względem współpracować z gimnazjalistami; Przekonałem się, że rozumieją mój humor i bardziej doceniam ich humor niż wtedy, gdy pracowałem z piątymi równiarkami. Śmiejąc się ze studentami może być również naprawdę więź.

3. Martwienie się zbytnio o bycie lubianym

To zawsze jest trochę obecne; ogólnie chcesz, żeby ludzie cię lubili. Myślę, że kiedy chcesz być lubiany, nie chcesz prowadzić trudnych rozmów lub odpowiednio przekierowywać. Tracisz kręgosłup, a uczniowie zaczynają tracić szacunek. Nigdy tak naprawdę nie uważam za „przyjaciół” studenta, ale mam świetne relacje z wieloma z nich. Staram się szanować (i szanować) i martwić się mniej, czy mnie w tym momencie lubią. Ironią jest to, że jeśli mniej martwisz się o to, że studenci cię lubią, to na ogół bardziej cię lubią (o ile czują, że ich szanujesz i lubisz).

4. Zbyt duży nacisk na właściwą odpowiedź, a mniej na proces (w matematyce)

Dużo o tym pisałem, ale naprawdę angażowałem ucznia w problem, jeśli źle go zrozumieli. W ciągu ostatnich kilku lat zacząłem prosić uczniów, aby opowiedzieli mi, co tu zrobiłeś. „Byłem ciekawy ich procesu, czasami odkrywając, że tak naprawdę nie wiedzieli, co się dzieje, ale mieli szczęście, by uzyskać właściwą odpowiedź. Mam też dzieci, które dzielą się unikalnymi sposobami rozwiązywania problemów, o których bym nie pomyślał. Nie wiedziałbym o tym, gdybym nie naciskał na ich myślenie.

Studenci byliby sfrustrowani i powiedzieliby „ o mój Boże, myślałem, że to źle zrobiłem, ponieważ pytaliście mnie o to ”, na co odpowiedziałem ”, a to zmusiło cię do prawdziwej obrony swojego myślenia i przekonania mnie (i ciebie), że masz rację śledzić matematycznie ”.

5. Nie zastanawianie się

Moje pierwsze trzy lata nauczania były nieco frustrujące z różnych powodów, ale częściowo dlatego, że nasz zespół nie miał wielkich przemyśleń na temat działań, które wykonaliśmy w tym roku. Z roku na rok popełnialiśmy wiele takich samych błędów. Bylibyśmy w trakcie działania, mówiąc: „ stało się to w zeszłym roku i nigdy go nie modyfikowaliśmy!”

Ostatnie dwa lata były bardzo korzystne w mojej praktyce, aby mieć pisemny dokument (a czasem wideo) na temat tego, co zadziałało, a co nie. Miałem kilka „ o tak! Zapomniałem, że zadanie to było trochę bałaganu w tym roku po przeczytaniu moich przemyśleń w zeszłym roku. Zastanawiam się, jak przydatne będą tegoroczne refleksje, ponieważ większość z nich ma bardziej tematyczny charakter, a nie tyle rzeczywistych refleksji na temat lekcji. Hm…

6. Staranie się być purystą w każdej pedagogice

Ilekroć próbuję nowej metody nauczania lub zarządzania klasą, mam tendencję do wchodzenia w całość. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy zacząłem nauczać, stosowałem technikę zarządzania klasą o nazwie Nauczanie całego mózgu. Pamiętam, że musiałem robić wszystko zgodnie z zaleceniami twórców WBT. Niektóre z nich nie zawsze miały dla mnie sens, ale i tak to zrobiłem. Dodatkowo jest kilka cytatów, które uwielbiam, jeśli chodzi o nauczanie w klasie opartej na zapytaniach. Zawierają:

1. Nigdy nie mów nic, co dziecko może powiedzieć (tutaj),

i

2. Gdy powiesz uczniowi, że ma właściwą odpowiedź, większość myślenia o problemie przestanie istnieć.

Doprowadzenie tych pomysłów do końca doprowadziło do frustrujących chwil w klasie. Miałem studentów tak blisko odpowiedzi i ciągle popełniam jeden mały błąd. Czułam się „niezdolna” do powiedzenia im, co robią źle, ponieważ „okradam ich ze zdolności samodzielnego zrozumienia”. Wiele razy to jest cenne. Czasami jest to denerwujące i bezproduktywnie frustrujące dla obu stron. Ponadto, odpowiadając uczniom, którzy pytają „ma rację ” za pomocą „hm, co myślisz” może ostatecznie doprowadzić do dużo straconego czasu na zajęciach w stosunku do pojęć, które uczniowie rozumieją. To było trochę zabawne, kiedy uczniowie z frustracją powiedzieli „cokolwiek, to prawda, idę dalej”.